Pamięć i pojednanie

W dniach od 7 do 21 sierpnia 2006 r. na terenie Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince odbyły się, już po raz czwarty, Międzynarodowe Spotkania Młodzieżowe. Ich inicjatorem jest berlińska Akcja Znaku Pokuty – Służba dla Pokoju (Aktion Siihnezeichen Friedensdienste e. V.), z którą od 1999 roku współpracuje muzeum.

AZP jest organizacją zajmującą się pojednaniem Niemców z narodami, które ucierpiały w okresie II wojny światowej. Jedną z form pracy, które realizuje Akcja są tzw. „spotkania letnie” w Miejscach Pamięci w Polsce. Tego typu spotkania na terenie Muzeum w Treblince były organizowane już w latach 1999, 2001 i 2005. Wolontariusze, obok programu merytorycznego, wykonują prace porządkowe na terenie muzeum. W tym roku byli to: Chris Körner z Zwickau (Niemcy), Stefan Dworschak, student lingwistyki z Heidelbergu (Niemcy), Adam Hawr, student elektrotechniki Uniwersytetu Praskiego (Czechy), Georg Penner, student architektury Politechniki w Berlinie (Niemcy), Tania Czepurko, studentka germanistyki Uniwersytetu w Simferopolu na Krymie (Ukraina), Barbara Hundt, praktykantka Studium Nauki o Pokoju i Konfliktach w Magdeburgu (Niemcy), Eva Dobberkau, studentka historii Uniwersytetu w Bonn (Niemcy), Józef Pawicki, student Politechniki Łódzkiej, Anja Tfitz, absolwentka muzeologii Uniwersytetu w Lipsku (Niemcy), która obecnie pracuje jako wolontariuszka AZN w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie oraz Karolina Reinhardt, wolontariuszka AZN w muzeum w Turyngii (Niemcy).
Podczas spotkania integracyjnego, na pytanie: „Dlaczego tu przyjechałeś?”, Georg Panner odpowiedział: „Przyjechałem tu, by się uczyć, poznawać, pamiętać o tym co było i wyciągnąć wnioski na przyszłość, by żyć zgodnie w wielkiej społeczności narodów”.

E. Kopówka, Pamięć i pojednanie, „Kronika Mazowiecka”, nr 9, 2006 r.

Przyjechali na znak pokuty

Dziesięcioro wolontariuszy z czterech różnych krajów przyjechało do Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince, aby lepiej poznać historię niemieckiego nazizmu na polskich ziemiach okupowanych przez III Rzeszę.

Młodzież z Akcji Znaku Pokuty zwiedza wystawę w muzeum z kierownikiem Edwardem Kopówką

Podczas dwutygodniowego pobytu w miejscu zagłady kilkuset tysięcy ludzi krwawe dzieje tej ziemi poznawali poprzez pracę na rzecz Muzeum. Zajęli się oni m.in. porządkowaniem placu z 17 tysiącami kamieni – pomników holocaustu. Przy okazji dowiedzieli się również, że hitlerowcy w ciągu jednej doby potrafili uśmiercić w tym obozie tylu ludzi, ile jest tam tych kamieni. Zrobiło to na nich ogromne wrażenie.

Już po raz czwarty młodzież należąca do międzynarodowego stowarzyszenia Akcja Znaku Pokuty przyjechała do Treblinki na zaproszenie dyrekcji muzeum.

– Młodzież z Akcji współpracuje z wieloma muzeami-obozami w naszym kraju. My działamy z nimi od niedawna, gdyż wcześniej nie mieliśmy możliwości gościć u nas kogokolwiek dłużej niż jeden dzień – opowiada Edward Kópówka, kierownik Muzeum w Treblince. – Ja dowiedziałem się o nich całkiem niedawno – kilkanaście lat temu od jednego z profesorów Niemieckiego Instytutu Historycznego, który zwiedzał Treblinkę. Opowiedział mi o działalności Akcji Znaki Pokuty i zachęcił do podjęcia współpracy. Pierwsza grupa młodzieży, która przyjechała do nas w ramach tej inicjatywy, mieszkała w Szkole Podstawowej w Wólce Okrąglik. Warunki mieli tam spartańskie, więc staraliśmy się znaleźć dla nich inne lokum. Udało się to nam w Małkini, w byłym internacie Zespołu Szkół im. Stanisława Staszica. Jest to może kilkanaście kilometrów dalej, ale warunki są lepsze.

– Nasze muzeum zlokalizowane całkowicie w lesie z dala od większych siedzib ludzkich nie ma tak dobrze rozwiniętej bazy turystycznej jak np. Oświęcim – dodaje kierownik Kopówka. – Tam młodzi wolontariusze mogą skorzystać z dobrze wyposażonego Centrum Edukacji o Auschwitz i Holocauście. U nas o budowie podobnej infrastruktury przez dziesięciolecia nie było mowy. Lecz spartańskie warunki naszego muzeum nie przeszkadzały przyjeżdżającym tu młodym ludziom z Akcji, nie zrażali się oni tym co tutaj zastawali. To były grupy ideowe, które od samego początku miały jasno sprecyzowane cele: poznać historię holokaustu poprzez pracę na rzecz muzeum.

– Teren Muzeum w Treblince z roku na rok zmienia swoje oblicze. Kilka miesięcy temu odremontowano stary budynek mieszkalny. Znalazła się w nim ekspozycja poświęconą historii obozu. Jest tam również niewielka sala konferencyjna i biuro muzeum. Sam parking wyłożony został kostką brukową, a obok niego postawiono nowe toalety i budynek kasy muzeum. W zamierzeniach jest budowa przestronnego pawilonu muzealnego mogącego w dużo większym stopniu prezentować historię tej ziemi. Może już za kilka lat młodzież z Akcji Znaki Pokuty oraz innych stowarzyszeń będzie spędzała tutaj całe wakacje dogłębnie poznając historię holokaustu II wojny światowej.

– Tegoroczni wolontariusze swój pobyt w muzeum rozpoczęli od jego dokładnego zwiedzenia. Podczas kilkugodzinnego spaceru pytali się przewodnika prawie o wszystko – o rekonstrukcję planu obiektów służących do masowej zagłady ludzi, o komory gazowe, miejsce straceń, ogrodzenie obozu czy dokładne miejsce rampy kolejowej, na którą przywożono ludzi w bydlęcych wagonach.

– Pierwszy plan Treblinki powstał już w 1947 roku na podstawie relacji ludzi, którzy przeżyli koszmar pobytu tam – opowiada zwiedzającym kierownik muzeum. – Jednak nie były tu nigdy prowadzone dokładne prace archeologiczne. Wyjątkiem jest obszar, gdzie znajdowały się masowe mogiły. Powodem takiego stanu rzeczy był fakt, iż w latach 50. i 60. ubiegłego wieku, kiedy powstawało tutaj muzeum, większą wagę przywiązywano do samej idei upamiętniania niż do historycznych szczegółów minionego okresu. Dlatego nie badano np. gdzie dokładnie stały baraki dla więźniów, jak przebiegały drogi w obozie. Poza tym judaizm całkiem inaczej podchodzi do takich spraw jak ludzkie szczątki. Ekshumacje są zabronione, kości ludzkie można odkrywać tylko w specjalnych okolicznościach, z zachowaniem nadzoru rabinackiego. Dopiero od niedawna prowadzone są szersze badania historyczne dotyczące naszego obozu, którego teren to blisko 17 hektarów ziemi.

M. Dylewski, Przyjechali na znak pokuty, „Tygodnik Ostrołęcki”, Nr 35, 29. 08. 2006 r.